Point Salad – recenzja gry

W świecie planszówkowym coraz częściej jest używany zwrot „Sałatka punktowa”. Zwrot ten dotyczy gier, w których gracze zdobywają punkty na wiele sposobów; istnieją w nich różne, strategiczne ścieżki do zwycięstwa. Niektórzy autorzy gier specjalizują się, a niektórym po prostu udaje się z wielu mechanik i sposobów na zdobywanie punktów zrobić znakomitą grę. Na przykład udało się to Alexandrowi Pfisterowi w Mombasie (możecie o niej przeczytać tutaj Mombasa – Recenzja).

Dziś jednak nie będziemy pisać o Mombasie, a o sałatce – Point Salat wydawnictwa AEG (Alderac Entertainment Group) – którą przywieźliśmy z targów Essen!

Trio Molly Johnson, Robert Melvin, Shawn Stankewich stwierdziło, że zrobią grę wykorzystującą dosłownie i w przenośni zwrot „sałatka punktowa”. W sumie jak się zastanowić to wszystko było podane na tacy, tylko sprytnie ubrać to w mechanikę. Założeniem gry mamy zdobywać jak najwięcej punktów, a fabułę – klimat, czyli sałatkę tworzą oczywiście warzywa.

Co w środku:
W pudełku mamy instrukcje i 108 dwustronnych kart, na których z jednej strony mamy warzywa, a z drugiej punkty za sety. Warzywa na sałatkę to marchewka, sałata, cebula, pomidor, papryka, kapusta (w Polsce zwana kapustą modrą), a z każdego rodzaju mamy 18 sztuk.

Przygotowanie gry:
W grę możemy zagrać od 2 do 6 graczy i w zależności od ilości graczy mamy określoną ilość kart, np. dla gry 3-osobowej mamy 54 karty po 9 z każdego gatunku warzyw. Tasujemy karty i dzielimy na trzy stosy z punktami u góry, po czym wykładamy z każdego stosu po dwie karty stroną warzywa i już (czyli 3 rządki po 2 karty).

Warzywa gotowe, więc czas zrobić sałatkę:
Sałatkę zrobimy bardzo prosto, w swoim ruchu mamy dwie opcje i jeśli chcemy jedną dodatkową.

Pierwsza opcja to jest oczywiście pobranie warzyw, mamy możliwość zabrania dwóch kart warzyw z widocznych w puli obojętnie z którego rzędu. Na koniec ruchu uzupełniamy brakujące dwie karty warzyw, biorąc ze stosu kartę, w którym znikła i odwracamy na drugą stronę, czyli z punktów na warzywo.

Druga opcja to pobranie ze stosu jednej karty punktacji, dołożenie jej do swojej puli i już.

Mamy jeszcze dodatkowy ruch – na stornie z punktami mamy w rogach przedstawione, jakie jest warzywo po drugiej stronie, co jest bardzo dobrze przemyślane i przydatne. Ponieważ możemy obrócić w swoim ruchu jedną swoją wcześniej wziętą kartę z punktami na stronę z warzywem (wyboru nie możemy zmienić).

Kiedy gotowa sałatka i ?
Gra jest prosta w zasadach więc i zakończenie musi być proste. Czyli jak łatwo się domyślić gra się kończy, gdy wszystkie karty z każdego stosu i tych wyłożonych na stole się wyczerpią (trafią do graczy) wtedy następuje punktowanie, oczywiście gracz z największą ilością punktów wygrywa.

Teoria, a praktyka:
Cała gra polega na zbieraniu setów pod cele, które cały czas wchodzą nowe. A gdzie tu jest szał, że gra wyprzedała się w Essen co do sztuki.
Otóż cały myk polega na punktowaniu, ponieważ jedno warzywo może być przypisane do kilku kart i wielokrotnie punktować. Natomiast karty z punktami są różne, np. za jedną marchewkę możemy otrzymać 2 punkty, a z kolei tracić za pomidory (tak są też ujemny punkty). Są też karty za zestawy warzyw, np. jeśli mamy w swojej puli zestaw marchewkę + paprykę + sałatę otrzymujemy 8 punktów za każdy taki zestaw. Są również karty punktacji np. parzysta ilość warzywa danego typu to 7 punktów, a nieparzysta to 3 punkty itd.
Według tego co podają autorzy i serwis BGG jest ponad 100 sposobów na punktowanie, czyli istna sałatka.
Drugi myk gry to uzupełniane stosu, tu odwracamy kartę z punktami na stronę warzyw. Pomyślicie co w tym ciekawego, a jednak… Widzimy kartę, która nam pasuje. Mamy np. 6 marchewkę, a ta karta nam da 2 punkty za każdą marchewkę. Ale gracz przed nami widzi nasz zestaw i specjalnie pobierze warzywo z tego rzędu, żeby karta została odwrócona na stronę z warzywem, a cały nasz plan zmienił się i pozostaje nam powiedzieć „no kurczę”. Ale może się też okazać, że pod spodem będzie jeszcze lepsza karta, dzięki której zapunktujemy więcej!

W kolekcji mam już jedną grę prostą i wciągającą z negatywną interakcją jest to „6 bierze”. Teraz „Point Salad” dołącza do tego grona – to również gra po prostu dobra i szybka, a bardzo proste zasady dają możliwość zagrania praktycznie z każdym. Oczywiście nie trzeba wspominać, że tak jak w „6 bierze”, tak i tu czym więcej osób, tym zabawniej i częściej słychać „no kurcze”.

PS. Rozgrywkę w Point Salad nagraliśmy też na naszym kanale YT – koniecznie zobaczcie!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *